20 lutego 2012

On-Ty!

codziennie mnie przytulasz. mogę przyjść w każdej chwili, zawsze masz dla mnie czas i to w każdej ilości. zawsze przychodzę tak niepewnie, nie jestem przekonana czy będziesz chciał na mnie patrzeć i ze mną rozmawiać, a Ty wciągasz rękę i się uśmiechasz...przecież to nienormalne. moje życie jest przez to takie niesamowicie podzielone, z jednej strony Ty, który jesteś najlepszy i jesteś zawsze, a z drugiej strony świat, który jest tylko wtedy kiedy czegoś chce, a później po prostu znika i nie ma go nigdy gdy jest mi potrzebny, a pośrodku ja, która chcę być taka jak Ty. chcę dać się prowadzić a to jest takie szalone bo w większości patrzą na mnie jak na skończonego kaskadera życiowego, którego cud uchronił przed wielokrotną śmiercią...

a Ty znów na mnie patrzysz. czekasz aż przyjdę, przygotowujesz miejsce dla mnie obok siebie, jest mi z Tobą ciepło i tak bezpiecznie, chciałabym tak siedzieć obok Ciebie zawsze, nigdy nie ruszać się z miejsca i po prostu być. przytulasz mnie znowu i mówisz ,,idź", a ja idę. idę, bo Ty jesteś ciągle ze mną i czuwasz nad moim bezpieczeństwem. jest mi dobrze gdy wiem na pewno że jesteś.
zwariowałam?