1 lutego 2012

coś

a jednak i z tej niemocy było wyjście. słabo raczej ale urocze chęci mnie rozbroiły, teraz zostaje czekać na poranek i wieczór-dzień trzeci. było dobrze, nawet powiem bardzo dobrze było, nie wiem po co ta cala trema. dla zasady chyba :P no i wizja wieczoru...mmm... było mi zimno, teraz jest zdecydowanie za ciepło, super. i znowu będzie że narzekam, ale to na to że narzekają na mnie.

haha, tym razem nie będę pisać białą czcionką, chrzanić to wszystko.tylko czy znajdę w końcu drogę? parę dni temu zastanawiałam się, bardzo głęboko... to za mną chodzi od kilku lat, kurcze, może faktycznie cos w tym jest. ale z drugiej strony tak wszystko zostawić.. byłby jakiś schemat życia, dnia, wiedziałabym co robię każdej minuty mojego życia.. ale byłby to koniec tego co mam teraz, odejście...

westchnij za mną czasem, wiem że zrozumiesz o co mi chodzi ;)