opowiem ci bajkę o tym, jak to dziewczyna bez imienia bardzo nie lubiła stereotypów, a jednocześnie nie chciała odstawać od większości. kiedy zamiast wymarzonych dżinsów i bluzy dostała sukienkę i pelerynę wkurzyła się na rodziców i uciekła z domu. nie miała pieniędzy ponieważ jej rodzina była bardzo biedna, dlatego żywiła się spojrzeniami przechodniów. patrzyli na nią, bo skróciła sukienkę, wycięła duży dekolt z przodu i na plecach, a pelerynę nosiła zawadiacko zarzuconą na ramię. w końcu spojrzenia przerodziły się w dotyk, a ten w prostytucję. samą chwałą człowiek nie wyżyje przecież. umościła sobie kilka szmat w opuszczonym budynku, kąpała się w deszczu, tylko jadała przysmaki, bo klienci zabierali ją na kolacje do drogich restauracji. w końcu przyszła zima, dziewczyna zamarzłaby w swoim kwadracie ale podczas ostatniego spotkania klient okazał się alfonsem i zaprosił do swojego burdelu. oferował mieszkanie i bardzo dobre zarobki. bezimienna była bardzo młoda i piękna, zarabiała bardzo dużo pieniędzy, nie myślała o nikim z przeszłości. żyła tak ponad rok. w tym czasie bardzo zmarniała, skóra stała się szara, zapadły jej policzki, piersi obwisły, włosy w większości powypadały. w ciągu roku zmieniła się tak bardzo, że w wieku dwudziestu lat wyglądała na co najmniej czterdzieści pięć. nikt już nie chciał jej pieszczot, a kiedy trafił się klient nie chciał płacić i wyrzucał ją z samochodu albo domu. dziewczyna wylądowała na ulicy. wkręciła się w narkotyki, początkowo żeby zarobić, później sama się uzależniła. któregoś dnia przedawkowała. umarła owinięta szmatami w tym samym opuszczonym budynku.
a teraz śpij dobrze dredzie. -o czym myślisz?
już dobrze. wszystko będzie dobrze. -a jak myślisz?
a teraz śpij dobrze dredzie. -o czym myślisz?
już dobrze. wszystko będzie dobrze. -a jak myślisz?