no bo po co. skoro nie ma. niczego. bo ja, widzisz, jestem tylko małą sobą. wróć...kim jestem? nie...sobą na pewno nie. nie teraz. kiedy byłam? był tak czas? przecież ja umiem tylko być. o i umiem jeszcze czekać. to mi wychodzi najlepiej. gdyby za to można było brać pieniądze... albo chociaż papierosy. znowu to zrobiłam. i nie zamierzam chyba przestać. bo niby dlaczego? nie mam żadnych powodów. żadnego znaku stop. ani żadnego okrzyku który by chciał żeby było inaczej. Bo gdzie są ludzie kiedy ich potrzebuję? gdzie są ci, którzy się tak zarzekali? utwierdzali, przekonywali, uzależniali? ileż można się dystansować emocjonalnie do całego świata? ile ja pociągnę będąc taką jaką teraz jestem? gdzie to wszystko zmierza...zobacz.kocham.jestem.odczuwam zimno i wiatr. i wiesz, lubię deszcz. sprawdza wodoodporność. ale w końcu się poddam.rozpłynę się. przestane owijać folią moją twarz. sreberko z rąk też się pokruszy. papierowe serce...nie pisz więcej. już nic nie widać.
to.
obecność. bycie. z dedykacją.
kiedyś jesteś. głos. śpiew.
to.