6 stycznia 2014

nowy rok?

SIKUREJ!


cześć misie :3 tyle rzeczy jest nie tak, pół roku temu zaczynałam od nowa a dziś wychodzi na to że znów spieprzyłam. źle, bo zaczynam się przyzwyczajać do zaczynania... ciągle od nowa, no tak, trzeba zaczynać, ale mi chyba jakoś wyjątkowo ciężko coś osiągnąć. bywał czas kiedy czułam się nikim i niczym, po nic i do niczego, bez sensu, ochoty, zapału, planu, zaplecza technicznego, perspektyw, planu b. wcześniej to było takie rozżalone, rozpaczliwe i beznadziejne, że już nic i nigdy nie wyjdzie, że nawet nie umrę bo mi nie wyjdzie i będę tak trwać w beznadziei do końca świata. teraz podchodzę do tego realniej, po prostu jestem patologicznym leniem emocjonalnym i powinien zostać mi przyznany patent na pieprzenie sobie życia :3

tak bardzo nie wiem co dalej... no bo kim ja jestem? z wykształcenia plastykiem, instruktorem rękodzieła artystycznego. co mam? doświadczenie w pracy z dziećmi na wyjazdach, łatwość w prowadzeniu zajęć plastycznych, bałagan w pokoju i połamane paznokcie. nie mam pomysłu na siebie ani ubezpieczenia zdrowotnego, boli mnie głowa, brzuch, szczęka, noga i kręgosłup.

w związku z tym, że już to wszytko zauważyłam, postanawiam podjąć kroki:


I    jeśli dopuszczą mnie do sesji zdam ją za wszelką cenę 
II   będę obecna na każdym treningu
III  od dziś nie palę
IV  schudnę 5 kg przed 30.01

uda mi się?
 tak!