nie dzieje się nic. a właściwie dzieje się. dostałam wypasioną hipsterynkę i lizaka i kanapkę z szynką! i takie cudne zdjęcia :*
no i to by było na tyle bo na próbie umarłam. no nie do końca, ale coś mnie tam bolało. póki co zostawię ten kąt. później się nim zajmę. teraz cieszę się jeszcze hipsterynkami, tym, że zostałam nazwana hipsterem (coś w tym jest) i tym, że mam te megawypasione trzy osoby które teraz czytają tego bloga! Wy wiecie :*:*:* kocham :*
nie dajesz dłoniom żadnych szans choć spokoju pragniesz bardziej bardziej niż ja przecierasz oczy znowu płacz gdzie powody powiedz okłam daj mi czas bo nic nie mogę robić gdy twoje oczy szalone milczę jak głaz ty wzywasz Boga na chwilę odganiasz jakby motyle nie możesz spać
o piątej znowu zrywasz się i wybiegasz choć sama nie wiesz gdzie w zmarznięte dłonie chowasz twarz gdy znajduję gdzieś w lesie przemoczoną we łzach jak mam to wszystko zrozumieć za ciebie świata mamonę ty bijesz mnie w twarz tak bardzo chciałbym przytulić choć pogubiła korony nie dajesz szans
w pogoni gdzieś za tobą w tłum pogubiłem swoje jęki lęki drżenie rąk ten znowu dzwonił była tu tutaj spała chciała jak ze snu boże daj to wytrzymać albo zrozumieć jej klimat bo bez niej już nic i znowu widzę przez chwilę odgania jakby motyle nie cieszy mnie nic
o piątej znowu zrywasz się i wybiegasz choć sama nie wiesz gdzie w zmarznięte dłonie chowasz twarz gdy znajduję gdzieś w lesie przemoczoną we łzach jak mam to wszystko zrozumieć za ciebie świata mamonę ty bijesz mnie w twarz tak bardzo chciałbym przytulić choć pogubiła korony nie dajesz szans
w pogoni gdzieś za tobą w tłum pogubiłem swoje jęki lęki drżenie rąk ten znowu dzwonił była tu tutaj spała chciała jak ze snu boże daj to wytrzymać albo zrozumieć jej klimat bo bez niej już nic i znowu widzę przez chwilę odgania jakby motyle nie cieszy mnie nic
i znowu dłonią me czoło studzisz cudownie
a ja...
jakbym uwierzył że gestem tym zmienisz ten świat
rano wstanę bez bólu odważnie - spokojny
i będę pewien że wart jest drogi tej szmat...
ty tylko mnie chroń...
każdym gestem, słowem każ mi iść
przede mną mnie broń
bo z samym sobą nie chcę....
nie chcę mi się być...
za nogi ściągaj
gdy lecę na oślep gdzie ogień...
bo ja...
już nie potrafię odróżnić kto przyjaźń
kto fałsz...
obumarłym nadziejom bądź chlebem i wodą
w szale radości przypilnuj
bym przestał się bać...
i w oczy mi patrz....
wytłumacz wszystko gdy będzie źle
zabierz mi płaszcz
gdy uciekać będę chciał
a będę chciał byle gdzie...
a jeśli nawet...
przygarnij do siebie po wojnie
choć ja...
nie cierpię siebie i cierpię gdy rzyga mną świat...
i znowu dłonią wyspokój me myśli cudownie
każ mi uwierzyć że jeszcze...
jestem coś wart...
i ciągle mnie chroń....
a ja...
jakbym uwierzył że gestem tym zmienisz ten świat
rano wstanę bez bólu odważnie - spokojny
i będę pewien że wart jest drogi tej szmat...
ty tylko mnie chroń...
każdym gestem, słowem każ mi iść
przede mną mnie broń
bo z samym sobą nie chcę....
nie chcę mi się być...
za nogi ściągaj
gdy lecę na oślep gdzie ogień...
bo ja...
już nie potrafię odróżnić kto przyjaźń
kto fałsz...
obumarłym nadziejom bądź chlebem i wodą
w szale radości przypilnuj
bym przestał się bać...
i w oczy mi patrz....
wytłumacz wszystko gdy będzie źle
zabierz mi płaszcz
gdy uciekać będę chciał
a będę chciał byle gdzie...
a jeśli nawet...
przygarnij do siebie po wojnie
choć ja...
nie cierpię siebie i cierpię gdy rzyga mną świat...
i znowu dłonią wyspokój me myśli cudownie
każ mi uwierzyć że jeszcze...
jestem coś wart...
i ciągle mnie chroń....