nie do wiary że słowa mogą aż tak głęboko wbijać się w serce. i nie do wiary że to może tak bardzo boleć... wspomnienia bolą, a najbardziej te, które sama zabiłam... słyszę ich krzyki widzę jak zwijają się w spazmach i poddają skurczom...wspomnienia wymieszane z teraźniejszą rzeczywistością, z kwaśnością słów słodki sok z owoców....
co mówisz? mam się nauczyć żyć? haha, dobre, ja? widzisz, szybciej nauczysz kota grać na skrzypcach, niż ja będę wiedziała którędy iść... no nie przesadzam, fakt, może odrobinę histeryzuję. ale co poradze, jestem w końcu kobietą przecież... dlaczego to tak boli... powiedz mi! po co się odezwałeś! gdzie byłeś przez pięć lat! co to było? kto dał ci pozwolenie na mieszanie mi w głowie! teraz nie wiem gdzie góra a gdzie dół... wiesz w ogóle jak bardzo mnie to teraz boli? zdajesz sobie sprawę co zrobiłeś? mówiąc że przez cały ten czas byłes blisko? przecież tak sie nie robi... nie budzi się kolczastych wspomnień... nie rań mnie już. zostaw. albo szybko przytul.