Osobo. (to tak koniecznie musicie płakać?) Jeszcze raz. Osobo. Człowieku Iks. Albo Igrek. No wybacz mi świecie że nie jestem tą osobą za którą mnie masz. Albo tą za którą chciałbyś mnie mieć. Szkoda że w ludziach jest tyle agresji. Bo gdyby na przykład zabrać im krzyk. Żeby mogli tylko mówić albo śpiewać, nie przekraczając tej granicy definiującej krzyk. Byłyby potrzebne kolejne słowa do nazwania uczuć... Może wtedy bardziej by bolały, albo bardziej cieszyły. Taka utopia, cudowna, idealna, piękna, dobra kraina. Ale taka jednak nie do końca utopijna. Bo może wtedy byłoby trudniej być ze sobą. Ale przecież gdyby spalić wszystkich złych, z tych dobrych wyłoniliby się jeszcze gorsi... Może gdyby tych złych przekartkować okazałoby się że będą jeszcze lepsi niż ci dobrzy? Może chce tak kartkować. Przecież dobro i zło porównuje się do dnia i nocy. Noc, która ma być zła, kiedy jest gwieździsta, z ogromnym księżycem, jest piękna, bywa romantyczna, zbawcza... A dzień jest biały. No chyba że pada deszcz. Wtedy już nie jest tym dniem który przychodzi na myśl po usłyszeniu słowa dzień....
W szkole to samo co zawsze. Janutek, Tomek, Zuza, Basica, Kaśka, Ania i cała reszta... Na serio nie ma na składzie innego scenariusza zjazdu? Czy zawsze muszę siedzieć do przynajmniej 3 żeby zaliczyć zjazd? I koniecznie musicie tak na nim pić i palić a ja nie mogę móc się oprzeć? A może w cale nie chcę? Lubię ich :D Serio, witać się z Tomkiem, Olą i Beatą pod kościołem w Słocinie, później jechać z nimi dwie godziny bo w Grabownicy zabieramy Basice i Zuze, w Sanoku dowiedzieć się od dzwoniącego do mnie Janutka że pani Maria jest chora i zajęcia zaczynamy po obiedzie, jechać do Wzdowa i tam spotkać resztę ekipy :) Zrobić mnóstwo zdjęć w słońcu i na drzewie, łazić po parku i śmiać się do łez... Później maraton zajęciowo-imprezowy z przerwą na siku i wielkie pożegnanie.... Z Justynką i jej spódnicą, z Martą i frywolitką, z Kają i Kamilą :) ze Stachem i Mateuszem, z Ulą, Marzenką, Iwonką, Hanią, z Darią, Michaliną, obydwiema Weronikami, Anią, Agnieszką, w Grabówce z Basicą, w Rzeszowie z Zuzą, w Słocinie z Tomkiem, Beatą i Olą... Znów koniec zjazdu. Do wakacji tylko cztery. Pasuje w końcu ciepnąć to richelieu...
o masażystę błagam...