5 lutego 2012

śniło mi się

że się przeprowadziłam. do takiej wioski, gdzie miałam do dyspozycji wielką działkę, ogromny, niewykończony dom z mnóstwem pokoi, korytarzy i zakamarków. w części, w której mieliśmy mieszać wszystko było wykończone, była kuchnia z kuchenką i piekarnikiem, łazienka z prysznicem, wanną i garderobą, kilka pokoi i sypialnie. po kilku dniach urządzania się dowiedziałam się że ma się w moim domu odbyć oaza, bo mam warunki, bo blisko wszędzie, bo daleko do miasta. w to mi graj, zaczęłam przygotowywać resztę domu na przyjazd uczestników. a tu BUM! pokoje, które były przeznaczone dla nich są zupełnie zniszczone, wszędzie leżą grube warstwy tynku, łóżka i materace są zakurzone, ściany obdrapane, szyby w oknach wybite, nie ma oświetlenia, do łazienki ciężko trafić przez labirynt gruzów, a jeśli komuś się uda to nie ma co liczyć że spod prysznica wyjdzie czystszy. 

przygotowywałam wtedy kolację, bo chociaż uczestnicy mieli przyjechać jutro, jedna osoba była już dziś. zapiekałam w piekarniku kurczaka i warzywa, miała wyłączyć, wszystko się spaliło. na kolację jedliśmy kanapki z dżemem.
zapytała, czy mogłaby pojechać ze mną we wtorek na warsztaty. dla mnie bomba, ktoś bliski przy boku się przyda. tutaj się obudziłam. sen się urwał, nie wiem, co byłoby dalej. nie no, nie będę płakać z tego powodu, chociaż szkoda mi bardzo.






chciałabym kiedyś poczuć pełnię w sobie
do tego stopnia, żebym nie martwiła się o nic
żeby wszystko było dla mnie pewne i spokojne
żeby rodzina była zdrowa,
pieniędzy brakowało tylko na zbędne rzeczy
chciałabym mieć swój dom
zapraszać tam ciche myśli
rozmawiać z nimi do późna przy herbacie
pomagać im  dotrzeć do środka mojej głowy
pomagać im nie gubić się w jej zakamarkach
i żeby w zimie nie brakowało mi ciepła
tego od ognia i tego od ludzi

chciałabym być wróżką
spełniać życzenia dobrych ludzi
pomagać ich marzeniom
uszczęśliwiać codziennie,
nocą ocierać schowane przed światem łzy

chciałabym kiedyś poczuć siłę
tak mocną, żebym nie uginała się przed niczym
nie bała się wyzwań i strachów
żebym mogła sprostać wszystkim swoim oczekiwaniom
nigdy nie słabła, nigdy nie zawiodła
chciałabym mieć duży ogród
w lecie ptaki śpiewałyby w nim od świtu
z jabłonią rozmawiałabym słuchając wiatru
słońce pieściłoby nas bez końca

chciałabym spełniać marzenia
chciałabym spełniać marzenia...