15 lutego 2012

ipochujtenśniekpada!

setna notka. jak mnie odwiedzisz dostaniesz cukierka i przytulaka ;)

nie lubię wczorajszego wieczoru i dzisiejszego przedpołudnia. bo miało być inaczej, bo miałam inny scenariusz, bo sufler podmieniał zdania i całe wypowiedzi. chociaż w sumie cieszę się z tego obrotu spraw, co nie zmienia faktu że nie lubię nagłych zmian planów. nawet, jeśli są na moja korzyść.

wiesz, kiedyś myślałam że po latach role się odwrócą, będzie jakoś inaczej, będę silniejsza, będę wiedziała. a może od początku byłam silna? i wiedziałam które to białe a które czarne...może.
leżę i jest dobrze.

śniłaś mi się dzisiaj Mysza. razem z jakimiś dziwnymi ludźmi byłyśmy na jakiejś megawielkiejwypasionej wycieczce w jakimś ogromnym domu z wielgachnym ogrodem. było tam mnóstwo pięter, pokoi, korytarzy, wszędzie na stolikach były kosze z owocami i kwiatkami, stojące lampy i słodycze. bleh. zapamiętałam z tego snu moment, w którym miałam na kilka dni stamtąd wyjechać. wszyscy się plątali, każdy sprawdzał mi pociągi, nikt nic nie wiedział, a ty nie chciałaś mnie puścić, przykleiłaś się i szantażowałaś mnie lizakami ;) w końcu nie pojechałam bo ktośtam cośtam odwołał i mogłam zostać. nikt nie zdążył się ucieszyć ani zmartwić bo się obudziłam ;) w sumie obudziła mnie mama.

gupiśniek