nie przychodź do mnie jeszcze. bo sie zadomowisz, znajdziesz ulubiony kąt i będziesz wiedział gdzie trzymam sztućce, broń boże nauczysz sie poruszać po mojej kuchni i wieszać kurtkę w moim pokoju. a ja jeszcze nie chcę żebyś wiedział co trzymam pod łóżkiem. i jeszcze możesz nie potrafić zrobić kakao bez kożucha i możesz nie lubić się z moimi psami... tak będzie mi bezpieczniej. no weź bo rodzice cie zobaczą a ja nie chce. bo cie jeszcze polubią, a nie chce żebyś był taką na serio częścia mojego zycia, bądź dodatkiem takim. posypką do bitej śmietany, cynamonem do kawy. zabieraj mnie na spacery, odprowadzaj do domu w środku nocy, puszczaj swoje ulubione piosenki, komplementuj moje zdjęcia, zachwycaj sie rysunkami, ale nie zapraszaj mnie na obiad, nie przychodź na kawę, nie wrzucaj moich zdjęć na swoją tablicę, nie bądź dla mnie najważniejszą osobą w promieniu 300km proszę! bo ja nie chce. i tyle no. moge przecież co nie? a przytulać i tak mnie możesz, przecież to nic ponadprzeciętnego.
nie nadawaj sensu moim slowom, przecież one go nie zyskają, choćbyś bardzo mocno w to wierzył.
nie chce nigdy musieć wybierać...